Na zewnątrz nie widać.

Mam masę niedokończonych rzeczy: tekstów, myśli, spojrzeń i słów. Dwa razy więcej nieukończonych pomysłów, uśmiechów, chęci, projektów i książek. Czuję, jak wszystko, co funkcjonowało spójnie, dopóki było w ruchu, rozpada się kawałek po kawałku. Po ostatnim spotkaniu z panem Łukaszem czuję się co najmniej dziwnie. Fizycznie jestem, funkcjonuję na poziomie minimum i czuje się jakby było mnie dwie: druga ja obserwuje z dezaprobatą fizyczną mnie, i nie wierzy w to co widzi. Chyba nawet nie lubi siebie w takiej postaci, jednak postać tą nie stać na nic więcej.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejNa zewnątrz nie widać.

Ludzie mnie lubią?

Jedna z moich bliższych znajomych, można powiedzieć, że najmłodsza stażem, ale równie bliska sercu co pozostali dobrzy i wspaniali ludzie z mojego otoczenia, napisała w rozmowie trzy słowa, które od kilku dni mam z tyłu głowy: „ludzie Cię lubią”.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejLudzie mnie lubią?

Świat poczeka.

To było jakoś tydzień po tym, jak poprosiłam lekarza o skierowanie do psychologa. Dojrzałam w końcu do tego, by zrobić porządek ze sobą, gdyż przez ostatnie lata, regularnie uczestniczyłam w dewastacji siebie. Dziś czuję się jak w połowie urwana historia, której ścieżka kończy się w punkcie, z którego nie widać co dalej. Nie patrzę w tył, nie widać tego co przede mną i brak mi sprawczości i siły, by to zmienić. Nie umiem się też cieszyć, bo przygniata mnie poczucie winy, że miała być ulga, a jest wielkie zniechęcenie.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejŚwiat poczeka.

Plecak przetrwania.

Czasem celebrujesz sukces, a czasem czara się przeleje. Ostatnio mam wrażenie, że nic nie idzie tak jak powinno, a rozczarowania mnożą się i wytykają mnie palcami. Widzę jednak różnicę między sobą z 2020 roku, a sobą teraz. Gdybym miała opisać je krótko i zwięźle brzmiałoby to mniej więcej tak: wierność, sprawczość i "nie da się" nie istnieje.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejPlecak przetrwania.

Nie zapuszczam się autem do dużych miast.

Nie zapuszczam się autem do dużych miast. Nie robię tego, bo kierowca ze mnie niedzielny. Poza tym przerażają mnie korki, sto tysięcy pasm drogi, dwupasmowe ronda, skrzyżowania z torami i sfrustrowani, lokalni kierowcy. Po Elblągu jeździłam ostatnio na kursie prawa jazdy.  Kolejny raz się odważyłam, gdy pojechałam z dziećmi na koncert Cezika, potem na tatuaż. Obie wyprawy to żaden wyczyn, ale moja trzecia… Trzecia wyprawa to wyprawa na mediacje około rozwodowe do Elbląskiego Centrum Mediacji, które jest na mapie, ale jak spytać przechodnia to nawet nawigacja nie pomoże.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejNie zapuszczam się autem do dużych miast.

Decyzje

Pierwszy wpis w nowym życiu. Niepewny, bo zupełnie nie wiem jak się czuję, siedząc sama w 51 m mieszkaniu, pijąc białą herbatę od Teekane. Herbatę z torebki, choć tych staram się wystrzegać. Z małego głośniczka płyną dźwięki tybetańskich mis, a po pokojach roznosi się lekki, dymny aromat palo santo. Jutro minie tydzień odkąd wyprowadziłam się z domu, w którym mieszkałam 15 lat.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejDecyzje

Z nowym rokiem jogowym krokiem

Trzeci raz zawitałyśmy do Uzdrowiska w Tolkmicku. Znajoma droga, pora zbliżona jak ta, sprzed dwóch lat. To samo miejsce i niby ci sami ludzie, jednak nie do końca. Czas zmienia wszystko: rozwija, skraca, zacieśnia, niszczy i buduje. Dlatego też ci sami, ale inni, w tym samym miejscu, ale trochę innym, nieznacznie dalej w swojej drodze życiowej zawitaliśmy na trzecie już warsztaty jogiczne.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejZ nowym rokiem jogowym krokiem

Światy

uż co jakiś czas wraca do mnie regularnie myśl, by napisać książkę. Dlaczego? Bo ktoś mądry kiedyś powiedział, że marzenia są po to, by je spełniać. I zawsze, gdy temat do mnie wraca, ten sam moment okazuje się dla mnie problematyczny: o czym miałabym napisać? Zmyślone historie są nie dla mnie, nie potrafię pisać o wymyślonym życiu, bo brak mi cierpliwości w tworzeniu fabuły. Z resztą, co tu dużo pisać: nie znalazłabym prawdziwej frajdy w tworzeniu tego rodzaju powieści. Dlaczego mam tworzyć coś od podstaw, kiedy w prawdziwej historii uczestniczę na co dzień?

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejŚwiaty

Dzisiaj

Piątek był szalony i pospinany prowizorycznie trytytkami. Wszystko dzięki mojemu mechanikowi, który przetrzymał moje auto do następnego dnia i sprawił, że stałam się biedniejsza o prawie 600 zł. Jednak, gdy otworzyłam oczy i zobaczyłam przymrozek na ziemi poczułam prawdziwą ulgę, że opony zimowe i zepsuty nawiew nie będą już problemem. Jeden problem z głowy i jakoś tak lżej człowiekowi na sercu.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejDzisiaj

Powiew historii w listopadową sobotę

Uwielbiam historię, a w związku z tym uwielbiam przebywać w miejscach historycznych. Porusza mnie energia starych cegieł, o których ułożenie zadbały ręce ponad 800 lat temu, a które w ciszy wspominają i pielęgnują opowieść wielu pokoleń. Z podziwem patrzę na drzewa, które, gdy dobrze się wsłuchać, mówią o życiu, które dawno przeminęło. Specyficzny zapach wielkich komnat, stworzonych na potrzeby człowieka u władzy.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejPowiew historii w listopadową sobotę

Znajdź swój spokój, a wszystko się ułoży?

Tak sobie myślę, że gdybym miała wskazać moment, w którym zmieniło się moje życie to była chwila, w której zrozumiałam jak wielki błąd powielam od lat. Oczywiście, zmiana nie była nagła i bezbolesna. Kosztowała i nadal kosztuje, wiele wyrzeczeń, pracy i poświeceń. Ale z drugiej strony, uśmiech, jaki pojawia się na mojej twarzy za każdym razem, gdy przypominam sobie…

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejZnajdź swój spokój, a wszystko się ułoży?

Niedzielne wyczekiwanie

Weszłam przez drzwi dobrze znanego mi mieszkania. Ten sam jesienno-tytoniowy zaduch od lat, o tej porze roku. Ta sama boazeria, to samo spojrzenie mamy, i taki sam wyrzut w spojrzeniu dzieci, że przyjechałam po nie zbyt szybko. Uspokajam je, bo do domu się nie spieszę. Wracam właśnie ze spotkania z dziewczynami, po wypitej kawie i niezobowiązujących rozmowach. Jednak coś nie daje mi spokoju. Czuję się, jakbym tkwiła w zawieszeniu niedokończonych zdań, niewypowiedzianych oczekiwań i cichych wyrzutów.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejNiedzielne wyczekiwanie

I’m a Porsche with no brakes

Ta sobota miała być jak moja każda. Mimo małych zmian w cotygodniowym harmonogramie, nic nie zapowiadało tego, że spędzę trzy godziny na... spaniu. I to tak twardym, że w zasadzie skacząca po mnie Pyśka nie miała szans mnie obudzić, nie przeszkadzał mi odkurzacz (nadal nie jestem pewna, czy faktycznie on pracował) ani hałas zza okna. Ostatnie dwa tygodnie były prawdziwym wyzwaniem, a gdy piszę te słowa, dociera do mnie jak bardzo ta drzemka mi się należała, i jak bardzo mogę być z siebie dumna.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejI’m a Porsche with no brakes

Braki.

Zasiadam do komputera i wzdycham głęboko. Odrywam palce od klawiatury, przecieram twarz dłońmi. Ostatnio czuję się zmęczona własnym życiem, a moją głowę trawią wątpliwości zmieszane z rezygnacją. Jestem zmęczona staniem w miejscu - powiedziałam do Hani, ale to nie do końca prawda. Jej dalsza część jest taka, że jestem również zmęczona ciągłymi zmaganiami z rzeczywistością, którą tak usilnie jakaś część mnie zaklina. I choć nie mogę powiedzieć, że nie skutecznie, to czasem ciężko wykrzesać entuzjazm, gdy już w połowie miesiąca w sakiewce zaczyna prześwitywać dno.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejBraki.

Czwartki czasem takie są…

Czwartek. Siadam przed komputerem i w głowie próbuję podsumować wydarzenia. Czasem tak jest, że wieczorem czuję wewnętrzny przymus, by podsumować dzień pełen dobrej pracy i równie dobrych spotkań. Etap w życiu na którym jestem, jest pełen pokruszonych kawałków: tych osobistych i zawodowych. Sklejam codziennie, mozolnie każde możliwe połączenia i uśmiecham się do siebie, oglądając te drobne efekty, dające równie drobne zmiany, co wielką satysfakcję. I wdzięczność.

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejCzwartki czasem takie są…

Pewnie jeszcze nigdy nie byłaś na WenDo.

Skończyłam właśnie intensywny weekend. Weekend częściowo w pracy, częściowo na szkoleniu (jak nazywa to Anita), któremu daleko jest od szkolenia. I choć żyję już 37 lat na tym pięknym świecie, chyba jeszcze nigdy nie uczestniczyłam w spotkaniu przypadkowej, niewielkiej grupy kobiet, które wyzwala tyle kobiecej, pozytywnej i siostrzanej siły. Nie wiesz, o czym piszę? Cóż... pewnie jeszcze nie byłaś…

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejPewnie jeszcze nigdy nie byłaś na WenDo.

Dzień Matki

Czasem mam wrażenie, że doba jest za krótka, świat za wymagający, a ja ciągle próbuję dogonić i sprostać czemuś, co ostatecznie osiągają nieliczni. Czasem wystarczy lekkie potknięcie, bym straciła siły i pluła sobie w brodę przez kolejne dwa dni. Zdarza się, że zerkam do portfela i widząc jego dno przed końcem miesiąca, dopadają mnie czarne myśli. Zdarza się również,…

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejDzień Matki

Pozytywny vibe

Nie uwierzysz, jak dzisiejszy dzień ze mnie zadrwił. Śmiałabym się sama z siebie, gdyby nie fakt, że jestem zwyczajnie zła i zrezygnowana. Mimo, że poranek miałam bardzo energetyczny i pełen werwy, nie udało mi się zrealizować tego, co założyłam, że zrealizuje. Ale po kolei. Wiesz, jak lubię jogę. Kocham zajęcia u Oli, bo to tam poznałam moje czarownice, i…

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejPozytywny vibe

Powrót na poligon

Pisałam tu tak dawno, że w zasadzie, trochę na nowo poznaję edytor. Ciągnie mnie do tego miejsca, gdyż pisać kochałam, kocham i kochać będę. Jednak ostatnimi czasy ciężko mi się zebrać, choć przez głowę przelatuje multum tematów. Multum słów. Biorę głęboki wdech i zerkam przez okno. Słońce i wiatr rysują niedzielne popołudnie za oknem. Wiosennie na zewnątrz, a w…

  • Post category:Lifestyle
Czytaj dalejPowrót na poligon