O obojętności, która tnie głębiej niż najostrzejsza brzytwa
Prowadzenie auta to zajęcie szalenie wdzięczne, o ile akurat nie utknęło się w zderzaku kogoś, kto prawo jazdy wygrał w promocji w markecie. Wymaga to skupienia, precyzyjnej koordynacji ruchów, a przede wszystkim pozwala głowie wreszcie odpocząć od codziennego nadmiaru bodźców, hałasu i wszechobecnej ludzkiej miałkości. Podczas tej czynności pozwalam myślom swobodnie płynąć dokądkolwiek zechcą. W moim życiu od samej wiosny wydarzyło się tyle absurdalnych zwrotów akcji, że czasem autentycznie dziwię się, iż mózg w ogóle nadąża za tym nieustającym, wysokobudżetowym myślotokiem. W nurcie tych wszystkich burzliwych wydarzeń w przestrzeni pojawiły się również osoby ciepłe, empatyczne, gotowe do pomocy. Osoby, które myślą podobnie jak ja, podobnie czują i dokładnie tak samo widzą ten przeklęty, zakłamany świat.