Paragraf na mobbing, czyli jak utonąć w sądzie z uśmiechem na ustach
Oto kolejna epokowa chwilia w dziejach polskiego zatrudnienia. Państwo znowu postanowiło nas uratować przed nami samymi, a zwłaszcza przed panem prezesem, panią dyrektor oraz każdym sympatycznym współpracownikiem z sąsiedniego biurka, który od poniedziałku do piątku testuje naszą odporność psychiczną na cotygodniowych naradach o niczym. Bo przecież toksyczna atmosfera to wcale nie monolog despotycznego szefa, ale często elegancka, zespołowa twórczość koleżeńska, gdzie każdy dokłada swoją cegiełkę.