Słowo na niedzielę

Niedziela upływała leniwie i spokojnie. To znaczy spokojnie, w momentach gdy Szymon na to pozwalał. Ojciec, w porannym porywie szybkiego ogarniania chatki wyciągnął odkurzacz. Szymowi nie wiele było trzeba by eksploatować urządzenie pół dnia…

Matka, szczerze mówiąc też nie po Bożemu spędzała dzień święty. Siedząc w kuchni dźgała swoje palce i niedokończony patchwork igłą. Uchem jednak pilnie strzygąc co się dzieje w pokoju.

Syn nasz mały, dwuletni odkurzaczem macha, psa odkurzać chce koniecznie.  Ojciec prosi, i tłumaczy że skoro Szymowi nie podoba się jak jest wciągany odkurzaczem, to i Gratis nie będzie szczęśliwy. Jednak dziecko nie przyjmuje argumentów, robiąc dalej swoje… 
Synu – mówi Ojciec – dobre uczynki trzeba robić. Ktoś to potem liczy, sumuje, sprawdza… i potem rozlicza. No i co zrobisz? Nie pykniesz! 

Dodaj komentarz