Książka „Strasznostwory” wydawnictwa Czytalisek to jedna z tych pozycji, które z pozoru wyglądają na idealne dla dzieci – kolorowe, pełne fantastycznych ilustracji, z tytułem, który obiecuje trochę dreszczyku i przygody. Wydawca jasno rekomenduje ją dla małych czytelników powyżej 6. roku życia, co brzmi rozsądnie, bo przecież dzieciaki w tym wieku często zaczynają mierzyć się ze swoimi lękami i strachami, a dobra książka może pomóc te emocje zrozumieć albo choć trochę oswoić.
No właśnie – „mogą”, a czy na pewno? U nas, w rodzinie, sprawa wyglądała trochę inaczej. Nasz Oskar, a dokładniej Osku, który już przekroczył magiczną granicę wieku wskazaną przez wydawcę, szybko stracił zainteresowanie lekturą. Zaczęliśmy czytać z wielkim zapałem, ale niestety „Strasznostwory” okazały się dla niego zbyt… nudne. Potraktował je raczej jak obowiązkową lekcję, przez której stronę przewraca się z musu, niż fascynującą historię, którą chce się powtarzać przed snem.
Co jest tego przyczyną? Może nasza nieco większa wymagająca młoda głowa oczekiwała więcej akcji albo bardziej przejrzystej opowieści, bo „Strasznostwory” – choć pięknie ilustrowane i napisane dobrze – mają ten charakter, że miejscami snują się tempo leniwie niczym cień wieczornego potwora właśnie. Do tego narracja balansuje na granicy między prostą historyjką a próbą edukacji, co mogło trochę rozmywać przesłanie i ciekawość u dzieci, które wolą konkretne zabawy słowem czy dynamiczne fabuły.
Autorki Nina Igielska i Paulina Wojciechowska stworzyły opowieść o rodzeństwie przeżywającym nocne przygody, podczas których zwyczajnie oswajają ciemność i rodzinne tajemnice, a przede wszystkim własne obawy. To temat jak najbardziej na czasie – dziecięce lęki to przecież nic innego jak naturalna część dorastania, a umiejętność o nich mówić i ich nie demonizować jest na wagę złota.
„Strasznostwory” są tym bardziej wartościowe, że nie próbują malować czarno-białych obrazków (strach zły, wszystko inne dobre), ale pokazują subtelności. Ciemność jest nie tyle groźna, co pełna niespodzianek – czasem zabawnych, czasem dziwnych, ale przede wszystkim do zaakceptowania. Ilustracje sprawiają, że książka zachowuje ciepły i przyjazny klimat, dzięki czemu jest łatwiej przejąć się przekazem i zrobić mały krok ku oswajaniu strachu.
Z drugiej strony, warto mieć na uwadze, że nie każde dziecko w tym wieku musi od razu zakochać się w tej książce. Nasz Osku po prostu nie zdołał utrzymać uwagi do końca i mimo wielu prób lektura przerodziła się w czytanie „na siłę”, co raczej nie sprzyjało pozytywnemu doświadczeniu i zapamiętaniu przesłania. Może z czasem, gdy potrzeby i zainteresowania się zmienią, wrócimy do niej z większą frajdą, ale z perspektywy rodzica lekko rozczarowujące było, że mimo potencjału książka nie wciągnęła.
Można by tu postawić pytanie, czy to wina książki, czy po prostu nie trafiliśmy w gusta naszego młodego czytelnika. Moim zdaniem trochę jedno i drugie, bo choć fabuła jest dobrze skonstruowana, to jednak tempo i sposób narracji są dość specyficzne i wymagają cierpliwego, koncentrującego się odbiorcy, który zainteresuje się bardziej niuansami niż wybuchem akcji.
Podsumowując: „Strasznostwory” to bez wątpienia wartościowa pozycja skierowana do dzieci powyżej 6. roku życia, zwłaszcza tych, którzy pojmują książkę jako formę refleksji nad swoimi emocjami i chcą oswajać swoje lęki w bezpieczny i pełen ciepła sposób. Wydawnictwo Czytalisek przygotowało ją z dbałością o szczegóły: zarówno tekst, jak i ilustracje tworzą harmonijną całość.
Dla młodszych czytelników lub tych, którzy potrzebują bardziej dynamicznych historii, książka może okazać się za wolna i miejscami mało wciągająca – tak jak było u nas z Oskim. To dobra lektura na spokojniejsze dni, kiedy dziecko potrzebuje czasu na przemyślenia i refleksję, mniej zaś jako propozycja na szybkie czytanie do poduszki.
Jeśli więc szukacie czegoś, co delikatnie wprowadzi dziecko w świat jego własnych emocji i strachów, a nie boi się robić to powoli i z odpowiednią dozą cierpliwości – „Strasznostwory” mogą być strzałem w dziesiątkę.
Jeżeli jednak Wasz młody czytelnik to łowca przygód i błyskawicznych zwrotów akcji, to lepiej wcześniej sprawdzić, czy tempo i styl tej książki mu odpowiada, bo może skończyć jak u nas – z nieukończoną lekturą.
