Samoregulacja w praktyce – recenzja (nie)oczywista

Natalia Fedan, Wydawnictwo Sensus

Współczesne rodzicielstwo przypomina czasem stąpanie po polu minowym, na którym zamiast materiałów wybuchowych rozsypano klocki LEGO, a Ty idziesz boso. W księgarniach półki uginają się od poradników, które obiecują nam dziecięcy spokój i rodzicielską nirwanę w trzy dni. Większość z nich bazuje na teoriach, które brzmią wspaniale w sterylnym gabinecie psychologa, ale rozsypują się w pył w starciu z realną awanturą o to, że kanapka została pokrojona w trójkąty, a nie w kwadraty. Właśnie w ten krajobraz wchodzi Natalia Fedan ze swoją książką „Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka.” , obiecując nam coś więcej niż tylko mądre sentencje.

Zacznijmy od tego, co w książce może budzić opór świadomego rodzica. Fedan kładzie ogromny nacisk na tezę, że aby wspierać dziecko w jego rozwoju emocjonalnym, rodzic musi najpierw zadbać o własny stan spokoju i zasoby. Umówmy się: to nie jest żadne odkrycie. Każdy, kto choć raz przeczytał więcej niż dwa posty na profilach parentingowych, wie o tym doskonale. Wiemy o „zakładaniu maski tlenowej najpierw sobie”, wiemy o dbaniu o własny dobrostan i o tym, że spokój rodzi spokój. Słuchanie o tym po raz setny bywa irytujące, zwłaszcza gdy jesteś już na poziomie ujemnym i właśnie próbujesz nie wybuchnąć po raz trzeci w ciągu godziny. Teoria o „szczęśliwym rodzicu” jest już tak wyświechtana, że można by nią tynkować ściany.

Jednak to, co przykuwa uwagę, to fakt, że teoria jest tu zaledwie wstępem do „innej pary kaloszy” – mianowicie do konkretnej, rzetelnej praktyki. O ile nudne komunały o spokoju można pominąć, o tyle zestaw narzędzi opartych na metodzie Self-Reg dr. Stuarta Shankera, który serwuje autorka, to już zupełnie inna liga.

Bezpiecznik Pauli: Oczywiście, możemy sobie wmawiać, że jesteśmy oazami spokoju i mistrzami zen, dopóki jedynym wyzwaniem dnia jest wybór koloru jogurtu w sklepie. Ale kiedy po raz kolejny Twoje dziecko testuje granice wytrzymałości Twojego układu nerwowego, „wiedza” o samoregulacji przydaje się mniej więcej tak samo, jak instrukcja obsługi pralki podczas pożaru. Fedan na szczęście pokazuje, jak tę instrukcję przeczytać wcześniej, żeby chociaż wiedzieć, gdzie w tym całym domowym chaosie schowałaś gaśnicę.

Praktyczny wymiar tej publikacji to jej największa siła. Fedan nie zostawia nas z pustym hasłem „opanuj emocje”. Zamiast tego przeprowadza nas przez pięć kroków metody Self-Reg: od rozpoznawania sygnałów stresu, przez identyfikację ukrytych stresorów, aż po redukcję obciążenia i budowanie strategii regeneracji. To, co dla mnie było szczególnie wartościowe, to arkusze pracy i ćwiczenia. Pozwalają one namierzyć stresory, których często nie zauważamy – hałas, ostre światło, a nawet nasze własne, nieuświadomione oczekiwania, które sprawiają, że reagujemy nieproporcjonalnie do sytuacji.

Natalia Fedan rzuca światło na różnicę między samokontrolą a samoregulacją. Samokontrola to to, co większość z nas robi na co dzień: zaciskanie zębów i powstrzymywanie się przed krzykiem siłą woli. To wyczerpujące i na dłuższą metę skazane na porażkę. Samoregulacja natomiast to zrozumienie biologicznych mechanizmów, które sprawiają, że nasze dziecko (i my sami) wchodzimy w tryb „walcz lub uciekaj”. Kiedy zrozumiesz, że „trudne” zachowanie dwunastolatka to nie jest złośliwa strategia wymierzona w Twoje zdrowie psychiczne, ale efekt przeciążenia układu nerwowego, zmienia się cała dynamika relacji.

Wspieranie rozwoju emocjonalnego dziecka w ujęciu Fedan to nie są magiczne sztuczki na posłuszeństwo. To żmudna praca nad świadomością. Wyraźnie opisany jest fakt, że to, co nazywamy „niegrzecznością”, często jest po prostu krzykiem organizmu, który nie radzi sobie z nadmiarem bodźców. Książka pozwala wdrożyć teorię w życie poprzez naukę odczytywania tych subtelnych sygnałów, zanim zamienią się w emocjonalny wybuch. To rzetelne wsparcie dla rodziców, którzy mają dość teoretyzowania i chcą w końcu wiedzieć, co robić, gdy rzeczywistość mówi „sprawdzam”.

Podsumowując, „Samoregulacja w praktyce” to pozycja dla tych, którzy szukają alternatywy dla kar i nagród, a jednocześnie mają alergię na przesłodzone poradniki o bezstresowym wychowaniu. Warto po nią sięgnąć nie dla oczywistych prawd o dbaniu o siebie, ale dla tych konkretnych momentów „aha!”, które pojawiają się podczas wypełniania dołączonych arkuszy. To książka, która uczy, jak przestać walczyć z emocjami, a zacząć je regulować – na macie codzienności, gdzie potknięcia są nieuniknione, ale dzięki Fedan wiemy przynajmniej, jak z nich wstać bez większego uszczerbku na relacji z dzieckiem.


Źródło: Fedan N., „Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka”, Wydawnictwo Sensus, 2019. / Analiza własna w kontekście relacji z dwunastoletnim dzieckiem.

Dodaj komentarz